środa, 20 lutego 2013

7.

-No w końcu jesteś ! - usłyszałem z salonu głos Vicky, gdy tylko przekroczyłem próg.
-Daj mi 15 minut i będę gotowy. - rzuciłem i nawet nie wchodząc do salonu, pobiegłem na górę do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i poszedłem do pokoju Bill'a. Z walizki wyjąłem białą bluzkę w granatowe paski na długi rękaw i czarne spodnie oraz świeżą bieliznę. Pospiesznie się przebrałem i użyłem swoich perfum, które dostałem od brata na urodziny. Wychodząc z pokoju wpakowałem portfel, bilety i telefon do kieszeni spodni i zbiegłem po schodach na dół.
-No ile można czekać ! Nie chcę się spóźnić ! - usłyszałem zbulwersowana przyjaciółkę, która czekała na mnie przy schodach. Przeniosłem na nią wzrok i... zamurowało mnie. Stanąłem jak wryty z szeroko otwartymi ustami i oczami. Vicky miała na sobie białą bluzkę na długi rękaw z napisem "Wild Angels", świecące, czarne, obcisłe spodnie i czarne botki na nogach. Jej włosy były naturalnie pokręcone, które dodawały jej niesamowitego uroku. - Halooo... Co się tak patrzysz ? - pomachała mi dłonią, przed oczami, a ja potrząsnąłem energicznie głową.
-Eee... Ślicznie wyglądasz. - powiedziałem, a ta przewróciła oczami co miało oznaczać, że powiedziałem coś głupiego, lecz jej się spodobało. Dodatkowo słodko się zarumieniła, co wywołało delikatny uśmiech na mojej twarzy.
-Dobra chodźmy już. - skomentowała i ubrała na siebie swoją brązową, zimową kurtkę. Ja zarzuciłem na siebie swoją, zawiązałem buty i otworzyłem frontowe drzwi, przepuszczając ja pierwszą. - Idziemy, pa!
-Bawcie się dobrze i uważajcie na siebie! - odkrzyknęła nam Emily z salonu, a ja zamknąłem za sobą drzwi.
 Ruszyliśmy ciemnymi już ulicami Londynu w stronę budynku w którym miał odbywać się koncert.
-Jak badanie ? Zdrowy ? - zapytała Vicky, przyspieszając kroku. Wiedziałem, że ten koncert to dobry pomysł na prezent.
-Nie wiem. Dostanę odpowiedź za 3 dni to się przekonamy. - odpowiedziałem jej, a ta kiwnęła głową. Po chwili doszliśmy na miejsce, a ja wyjąłem bilety, aby pokazać je ochroniarzowi. - Musimy udać się do sektoru pierwszego ! - krzyknąłem do Vicki, która przygryzła słodko wargę. Zawsze tak robiła gdy nad czymś intensywnie myślała. Wyciągnęła wysoko szyję, a po chwili złapała mnie za rękę.
-Chodź, przejdziemy tędy. - odpowiedziała i pociągnęła mnie za sobą. Ja uśmiechnąłem się jak dziecko, które otrzymuje wymarzoną zabawkę i oderwałem stopy od podłogi ruszając za dziewczyną. W końcu dopchaliśmy się między ludźmi na odpowiednie miejsce pod samą sceną, pokazując wcześniej każdemu ochroniarzowi bilety. - Cieszę się, że jesteś tu ze mną. - odezwała się Vicky przekrzykując krzyczących ludzi wokół. Spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, a ja odpowiedziałem jej tym samym, jednocześnie ściskając mocniej jej dłoń, której nie puściła od czasu gdy weszliśmy do budynku.
 Nagle światła zgasły a na sali zrobiło się ciszej. Po całej hali rozbrzmiewała budująca napięcie muzyka, która z czasem stawała się coraz bardziej dynamiczna. Po niedługiej chwili na scenę z platform wskoczyli członkowie zespołu, a cały budynek wypełnił się krzykiem i piskiem dziewcząt...

                                                                                               ♦♦♦

-Jesteście wspaniali, mam wszystkie wasze płyty, Chris, uwielbiam Cię ! - Vicky zachowywała się jak każda inna fanka, Krzyczała, piszczała, wachlowała się dłońmi i prawiła komplementy członkom zespołu.
-To może zrobimy sobie zdjęcie ? - zapytał ją perkusista zespołu... Chyba Chris. Wysoki brunet o niebieskich oczach. Patrzył na moją przyjaciółkę w taki sposób, że miałem mu ochotę zmienić ustawienie jego narządów wewnętrznych.
-Mógłbyś ? - zapytała Vicky wręczając mi aparat. Uśmiechnąłem się krzywo i pochwyciłem sprzęt. Bierz się w garść Louis. To jej dzień, więc bądź miły.
 Moja przyjaciółka ustawiła się obok perkusisty, a ja nacisnąłem odpowiedni przycisk. Spojrzałem w bok nie chcąc widzieć, jak brunetka z nim rozmawia. Westchnąłem głęboko i zauważyłem, że dziewczyna chowa kawałek kartki do kieszeni. Przewróciłem oczami, ale starałem się pohamować. To nie twoja dziewczyna Louis. Uświadom to sobie.
-To jak idziemy ? - zapytałem, a ta wyszczerzyła się szeroko i rzuciła mi na szyję co nieco mnie zdziwiło.
-Dziękuję Ci Louis. Naprawdę dużo to dla mnie znaczy. - przycisnęła się do mnie mocniej, a ja uśmiechnąłem się pod nosem. Wcześniejsza złość od razu ze mnie uszła. Niesamowite jak jedna osoba potrafi wpłynąć na tę drugą. - Idziemy do domu ? - zapytała gdy odsunęła się ode mnie, a ja pokiwałem głową. Wtuliła się w moje ramię i oboje opuściliśmy budynek. Przez całą drogę zdawała mi relacje z koncertu tak jakby mnie tak nie było, ale widząc jaką radość jej to sprawia, nie przerywałem i słuchałem ze śmiechem.
 Weszliśmy po cichu do domu i rozebraliśmy kurtki. Na palcach wspięliśmy się po schodach do góry. odprowadziłem Vicky pod same drzwi jej pokoju. Serce waliło mi jak oszalałe. Pierwszy raz naprawdę nie wiedziałem jak mam się zachować, aby rozstać się z nią nie sprawiając jej przykrości, by zapamiętała ten dzień jak najlepiej. Lecz dziewczyna wyręczyła mnie i mocno przytuliła do siebie. Uśmiechnąłem się szeroko co ostatnimi czasy było rzadkością. Co ta dziewczyna ze mną robi...
-Jeszcze raz dziękuję za dzisiaj. Było wspaniale. - powiedziała odsłaniając wszystkie swoje ząbki, a ja uśmiechnąłem się delikatnie i spuściłem speszony wzrok. - Louis... - zaczęła, a ja z powrotem odnalazłem ją wzrokiem. Spojrzałem jej głęboko w oczy i... Znów nie wiedziałem co zrobić. Ale dziewczyna otworzyła usta, by coś powiedzieć. - Jesteś dobrym przyjacielem. - skończyła swoją wypowiedź i zniknęła w swoim pokoju. Ja natomiast stałem przed jej pokojem jak przyklejony do podłogi i tempo wpatrywałem się w miejsce w którym zniknęła miłość mojego życia...


_____________________________________________
 Kocham
black.character

14 komentarzy:

  1. Biedny Louis ... Ostatnie zdanie czytałam z taką nadzieją że sobie nawet nie wyobrażasz. Już nie mogę się doczekać kolejnego . Kiedy dodasz ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny... "jesteś dobrym przyjacielem" można się popłakac... :c

    ale rozdział jak zwykle świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie*_* Czekam na next.
    + dodaje się do obserwatorów

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział. Ah ten Lou mam nadzieje że niedługo coś po między nimi się wydarzy. :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. super:)Czekam na następny:D

    OdpowiedzUsuń
  6. to opowiadanie jest swietne normalnie kocham je <3 i z niecierpliwoscia czekam na nastepny rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu tak długo nie dodajesz?:(codziennie sprawdzam czy jest następny rozdział:) mam nadzieję że niedługo dodasz^-^
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział fajnie by było jak gdyby Louis junior polubił Nialla :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej no, dwa miesiące to przesada ;cc Dawaj nowy, prooooooszę <3 ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. Łoo! Fajny ten blog ! :d Serio.
    Cieszę się, że na niego wpadłam.
    Lou jest ślepo wpatrzony w Wiki... młodzieńcza miłość.
    Dobrze, że ją uratował przed Ian'em.
    Mam nadzieję, że szybko dodasz rozdział !
    czekam na nn.
    zapraszam do mnie:
    http://canyouhearme-thewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Czemu Lou nie lubi Nialla? Myślałam że będą się lubić. Przecierz Niall tak się o niego troszczy... No nic czekam na następną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile możne czekać na nastepny rozdział!?!?!?!

    OdpowiedzUsuń